Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą RÓŻNE CIEKAWOSTKI. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą RÓŻNE CIEKAWOSTKI. Pokaż wszystkie posty

środa, 20 maja 2015

Męskim nosem... czyli jakich perfum używa mój O.


Zawsze mówi się że to My kobiety, szalejemy na punkcie kosmetyków. Że nasze toaletki, uginają się od ilości flakoników perfum. Ale... czy nie zauważyłyście że Wasi partnerzy też posiadają duże ilości kosmetyków? Przyjeło się, że to kobiety muszą mieć najwięcej...
Weźmy taki przykład...


( zdj pobrane z demotywatory.pl )

Czy naprawdę jest tak, że nasi, biedni mężczyźni, posiadają tylko jeden kosmetyk, jeden szampon, który służy im  do mycia  włosów i jako żel pod prysznic ? 

Nigdy nie zauważyłyście że gdy wychodzą z pod prysznica, pachą naszą ulubioną wanilią ?:P
Kiedyś mojego O. przyłapałam jak używa mojego kremu do twarz, I nie ważne że nie wie co jest na nim napisane ( bo akurat używał AA Oil Infusion +30 :D ) krem to krem :D

Dzisiaj zabrałam się do sprzątania łazienkowej szafki. Poukładania w niej co nieco. I moim oczom ukazał się jeden, drugi, trzeci, czwarty, piąty i szósty flakon perfum. I za pudełkiem na lekarstwa widzę jeszcze dwa. Wszystko byłoby super, gdyby to były moje perfumy, a nie mojego O.
Taka sytuacja.

Oto jego kolekcja :


1. Sculpture


2. Bleu de Chanel


3. Hugo Boss Orange ♥


4. Giorgio Armani Acqua di Gio


5. Davidoff Cahmpion Energy


6. Calvin Klein CK ONE

 

 7. Paco Rabanne Invictus



Wszystkie te zapachy uwielbiam, no może za tym Davidoffem nie zabardzo przepadam .Ale Hugo Boss Orange :) przyprawia mnie o gęsią skórkę :) I całkiem przypadkowo Orlando Bloom ma tak samo na imię jak mój O. :)

A czym pachną Wasi mężczyźni? 
Macie jakiś swój ulubiony męski zapach ?


Pozdrawiam serdecznie Kendzi

niedziela, 15 marca 2015

Jak zrzucic 23 kg w 6 miesiecy

 
Czyli post o tym jak pozbyć się sadła i doprowadzić ciało do normalnego wyglądu.



Kiedy poraz kolejny zajadałam się frytkami z keczupem, nie martwiłam się tym że pójdzie mi w boczki. Bo jak ? mnie ? mnie to nie dotyczy. Mogę jeść co chce i nic mi w boki nie pójdzie. Cóż, co za rozczarowanie było kiedy stanełam w sklepowej przymierzalni i zobaczyłam siebie całą od stóp do głowy w lustrze. WTF ?! to nie możliwe żebym to była ja. Spodnie które kiedyś wchodziły mi na tyłek,teraz ledwo weszły na uda, a do pasa jeszcze hohoo daleko. Jak to się stało?  Przecież pływam codziennie, to kalorie się nie spalają?
Wróciłam do domu bez nowych spodni. Ze łzami w oczach. Dwa dni nie mogłam dojść do siebie. Jak mogłam doprowadzić siiebie do takiego stanu. To była moja wina, nikogo więcej tylko moja. Nie będe zrzucać winy na przyjaciół czy znajomych którzy zapraszali mnie na grille, pizze, wypady na piwko. Bo przecież nikt mnie siłą nie trzymał i nie wlewał litrów piwa które osadziło się do okoła brzucha, nikt mi nie wciskał kolejnego grillowanego skrzydełka czy kolejnej porcji frytek. To byłam ja!


Nastepnego dnia robiąc sobie śniadanie. Zrobiłam kanapki z szynka,serem do tego nałożyłam sobie jajecznice. Tak jakby nigdy nic wróciłam do starego nawyku.  Tyle jedzenia na śniadanie. Siedząc przy stole patrzyłam na to co mam na talerzu. I nie wiem co się stało. Wstałam i je poprostu wywaliłam. Zrobiłam kolejne kanapki tym razem z pomidorem i ogórkiem. Wylałam cole która mi towarzyszyła i zastąpiłam ją wodą.  W pracy na obiad zjadłam kawałek mięsa i sałatkę. Na kolację kolejne kanapki z pomidorem. Wieczorem ze znajomymi zamiast piwa. zamówiłam lamke wina.
Tak minął tydzień, drugi. Po tych dwóch tygodniach zauważyłam że waga lekko ruszyła się ku dołowi. Zapytacie a kiedy zaczełam ćwiczyć.

Podejście do ćwiczeń robiłam kilka razy. Brzuszki w domu? szybko mi się znudziły. Wtedy pojawiła się moja koleżanka, która namówiła mnie na siłownie. Na którą sama wstydziłam się iść.  Poszłam raz. Tyle sprzętu, od czego tu zacząć?  Bez trenera, ani nikogo kto mógłby pokazać mi co i jak mam robić. Myśl Anka. I tak zaczełam od bieżni. póżniej podpatrująć osoby ćwiczące wziełam się za  ramiona, nogi, brzuch i na koniec rower. Kolejność ćwiczeń dobrałam sobie sama
Powiem że wtedy nie było Chodakowskiej czy Lewandowskiej. Znałam tylko Tamille Webb.



Na siłownie chodziłam 6 dni w tygodniu na godzinę. Nie ważyłam się co chwila. Aż pewnego dnia, spodnie kótrych nie mogłam nałożyć, teraz spadły mi z tyłka. Ludzie zaczeli mówić że dużo zgubiłam. Pomimo tego dalej nie wchodziłam na wagę a w lustrze widziałam "sadło".
W sklepie zamiast za 44 chwyciłam za rozmiar 38 i o dziwo pięknie w niego weszłam.
Nawet bikini super leżało, nic się nie wylewało. Postanowiłam wejść na wagę. Uf 23kg na minusie :)

Czyż to nie wspaniałe uczucie:)



Więc nikt mi teraz nie powie. że nie da się. Jasne że się da. Wystarczy tylko chcieć. I mieć motywację. Zwłaszcza teraz kiedy to na rynku jest coraz więcej trenerwów, filmików fitness. Działaj nie czekaj. I jak widzisz nie musisz mieć specjalnej diety żeby zgubić zbędne kilogramy.
Wystarczy ograniczyć to co jesz, a waga sama spadnie.






Teraz poraz kolejny staram się wrócić do formy po porodzie.
Trzymajcie się ciepło. I dajcie znać czy udało Wam się zgubić zbędne kilogramki.

Pozdrawiam serdecznie Kendzi

czwartek, 29 stycznia 2015

Kosmetyki Rituals



              Wszystkie kosmetyki Rituals możęcie kupić tutaj ---> RITUALS SHOP

  O kosmetykach firmy Rituals wyczytałam na jednym z blogów. Oczywiście nie czekałam długo i poleciałam do sklepu aby zobaczyć czy są dostępne. Niestety pani w sklepie nawet nie wiedziała o czym mówię ( ale czemu się dziwić jak wszystkie nowości pojawiają się na wyspie z opóźnieniem ).
I tak o nich zapomniałam. Aż do dnia wczorajszego, kiedy to przypadkowo weszłam do sklepu ( w celu "wyniuchania" nowych perfum ) zauważyłam rażący pomarańcz stojący nieopodal mnie.
Tadam!! ten rażący pomarańcz okazłą się pianką w spray firmy Rituals, stała na drewnianych podkładkach wołając mnie do siebie :D
Musiałam je wszystkie pootwierać i powąchać, wsparować i psiknąć. Aż mój mężu powiedziął żę zaczynam śmierdzieć tym cąłym mixem zapachów. Ale co zrobić? jak przejść obojętnie koło takich kosmetyków? no nieda się .

Trochę story o firmie:
Rituals to holenderska firma produkujaca kosmetyki do pielęgnacji, jak również kolorowkę i kosmetyki dla dzieci. Kosmetyki mają przede wszystkim relaksować, stąd ciepłe uspokajajace zapachy. Aktualnie firma posiada pięć serii: Avuryeda, Hammam, Sakura, Tao i Budda . Wszystkie kosmetyki są naturalne, testowane dermatologicznie, Nie są testowane na zwierzętach, polecane dla wegetarian :P


Laughing Buddha Rituals


Happy Hands nawilżający balsam do rąk o zapachu mandarin i mint  cena 8,50e
Happy Mist mgiełka łóżka i ciała  o zapachu mandarini i yuzu, cena 16,50e
Touch of Happiness krem do ciała o zapachu sweet ornage i cedar wood cena 15e


Ayurveda Collection


Honey Touch o zapachu indian rose i Himalayan honey cena 15e
Miracle Balm do rąk o zapchy withe lotus cena 10e
Shanti Chakra oliwka do ciała  o zapachu sweet almond oil i indian rose cena 13,50e


Tao Collection 


Xiu Xi oliwka do ciała i masażu zapachu white lotus i yiyi ren cena 13,50e
Yin mgiełka do łóżka i ciała o zapachu white lotus i yi yi ren cena16,50e
Mei Dao krem do ciała o zapachu white lotus i yiyi ren cena 15e


Sakura Rituals


Ginnko's secret balsam do rąk o zapachu ginseng i ginkgo biloba cena 10e
Magic Touch krem do ciała o zapachu rise milk i cherry cena 15e
Bloosom water mgiełka do ciała o zapachu cherry blossom cena 16,50e



Zapachy kosmetyków Rituals są tak intensywne że masz ochotę "zjeść" kosemtyk. Osobiście podobją mi się wszystkie, ale dwa wszczegónośći. I kto wie może dziesątego lutego się na nie skusze.
Zobaczymy. Narazie tylko przeglądam i o nich czytam.

A czy wy testowałyście już któryś z kosmetyków z tej firmy ? Dajcie znać jak działa.


Pozdrawiam serdecznie Kendzi

p.s nie zapomnijcie też o rozdaniu, które kończy się 31 stycznia link do rozdania --->ROZDANIE



Zdjęcia  pod nazwami pochodzą ze strony rituals.eu
Zdjęcia przedstawione na blogu są moją własnością. Kopiowanie całości lub jakiejkolwiek części bloga (takze kopiowanie tekstu, lub jego czesci )oznacza naruszenie praw autorskich zgodnie z ustawą o ochronie praw autorskich i własności intelektualnej (Dz. U. 94 Nr 24 poz. 83, sprost.: Dz. U. 94 Nr 43 poz.170)

piątek, 16 stycznia 2015

Moje pierwsze rozdanie


Hej. Zapraszam Was do wzięcia udziału w moim pierwszym rozdaniu na blogu. Kosmetyki jak i kosmetyczkę zakupiłam sama.  Mam nadzieję że nagrody przypadną Wam do gustu.
Zwłaszcza że nie trzeba dużo zrobić aby je zdobyć. Wystarczy wypełnić kilka rzeczy i zaczekać na wynik 31 stycznia.
Zgłaszajcie się, Im więcej osób tym następnym razem będzie więcej fajniejszych fantów.
Powodzenia :)





Co należy zrobić aby wziąć udział w rozdaniu?


Na pewno wyrazić chęć udziału  .

1. Odpowiedzieć na pytanie  Jake sa twoje trzy kosmetyki  bez których nie możesz żyć ? i dlaczego?
2. Być publicznym obserwatorem bloga
3. Być obserwatorem mojego instagramu Tutaj ( oczywiście jeżeli instagram posiadacie* nie jest wymagane )
3. Udostępnić informację o rozdaniu na swoim blogu lub instagamie

Co można zdobyć?


Kokosowa kula do wanny 


Mydło ręcznie robione z białego wina oraz kwiatów aloesu  z serii vinoterapia prosto z bodegi z Lanzarote.


Waniliowa woda toaletowa Yves Rocher


Kosmetyczka







1. Wyłącznym sponsorem nagród jestem ja Kendzi, autorka blogu www.kendziangie.blogspot.com
2. Rozdanie trwać będzie od 16 stycznia do 31 stycznia 2015
3. Wysyłka nastąpi 4-5 dni po otrzymaniu danych zwycięzcy
4. W przypadku nie zgłoszenia się zwycięzcy w iągu 5 dni, wybieram  następną osobę
5. Wysyłka na międzynarodowa, więc zgłąszać się mogą wszyscy :)))))



POWODZENIA!!

Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia Kendzi

wtorek, 13 stycznia 2015

Hello Styczeń czyli moje zakupowe szaleństwa na wyprzedażach!


Hej, Dzis pochwalę się moimi fantami jakie udało mi sie kupić na  wyprzedażach. Jak wiadomo ich moc jest taka że  przyciągaja one ludzi jak lep na muchy, tak i mnie przyciągnely :). I nie ważne że stoisz po 40 min w kolejce żeby kupić torebkę czy ulubiony kosmetyk. Czekasz cierpliwe .



No to zaczynamy ;


1. Torebka z Cortefiel


Mała zgrabna, na przedramie i na ramię ;) 

2. Coś na szyję 


Granatowe kuleczki, bardzo ładnie leżą na szyi.

3. Coś na kosmetyki


Kremowa pozłacana kosmetyczka idealnie nada się na moje kosmetyczne pierdółki.

4. Coś dla ciała


Kosmetyki z Yves Rocher 

5. Coś na romantyczny wieczór


Może i nie jest to Yankee Candle na którym punkcie wszyscy oszaleli, ale też ładnie pachnie i jest długotrwała

6. Coś na chłodne wieczory



Pyszna herbatka jabłkowo, truskawkowo, jagodowa

i na sam koniec 

7. Coś dla ciała i duszy


Kosmetyki do pielęgnacji na bazie oliwek

Nie jest tego dużo, ale najważniejsze że jestem z tych zakupów zadowolona :) Ponieważ większość rzeczy została zakupiona dla mojego maluszka Karolka ale zdjęć ubranek nie będe Wam wrzucać ( chyba że ktoś chciałby je zobaczyć ). A po przetestowaniu kosmetyków podziele się z Wami swoimi spostrzeżeniami. 

A co Wam udało się upolowac na wyprzedażach ?


P.s chciałabym też powiadomić że na dniach na moim blogu pojawi sie 
MOJE PIERWSZE ROZDANIE  
na które zapraszam serdecznie.


Pozdrawiam serdecznie Kendzi

Zdjęcia przedstawione na blogu są moją własnością. Kopiowanie całości lub jakiejkolwiek części bloga (takze kopiowanie tekstu, lub jego czesci )oznacza naruszenie praw autorskich zgodnie z ustawą o ochronie praw autorskich i własności intelektualnej (Dz. U. 94 Nr 24 poz. 83, sprost.: Dz. U. 94 Nr 43 poz.170)

czwartek, 1 stycznia 2015

Zapach w całym domu czyli hiacynty



Post o kwiatkach. A dokładnie o ślicznych, pachnących Hiacyntach.



Są to moje ulubione kwiatki. I naprawdę bardzo ucieszyłam się widząc je w naszym cetrum ogrodniczym, Niestety z powodu Świąt, zostały one udekorowane i zasadzone w brzydkie
( jak dla mnie ) metalowe wiadereczka. Przez co ich cena ( za kwiatka normalnie wychodzi 3 euro ) wzrosła pięciokrotnie i wynosiła 14,90 !! Po prostu niemożliwym jest to jak potrafią podnieść ceny, na dodatek obok widniała informacja o przecenie. Niechce myśleć ile kosztowały przed przeceną.


Oczywiście samej doniczki z kwiatkiem, bez dekoracji nie znalazłam. Przez co musiałam  zadowolić się kupnem samych bulw.


Do nich trzeba będzie dokupic szklane pojemniczki :)

Ale to nie koniec niespodzianek. Wczoraj będą na zakupach w innej miejscowości zauważyłam informację o nowo otwartym centrum ogroniczym. No i jak wiaodomo, nie mogłam przejechać obok niego nie zaglądając do środka.  Piękne, nowe , dobrze zorganizowane centrum aż zachęcało do kupna i dzięki Bogu ich dekoracje hiacytów nie były aż tak "tandetne". Zakupiłam jeden hiacynt w szklanej doniczce ( zdj na samej gorze ) oraz coś bardzo ciekawego.



Bulwa hiacyntu w komplecie ze szklanym wazonikiem ( cena 3,5e ). Kurcze pierwszy raz spotkalam się z takim komplecikiem. Bardzo fajna sprawa bo nie musze już chodzić i szukać doniczki czy szklanego pojemniczka aby zasadzić bulwy.


Ładnie na opakowaniu pokazano fazy rozkwitu.


 Nalewamy wody do połowy, tak aby nie dotykały bulwy, a tylko kawałek korzeni. Co kilka dni trzeba kontrolować ilość wody, aby nie wyparowała.



Ja swój wazonik z kwiatkiem postawiłam w ciemnym miejscu. aby wykiełkował. Później przestawię go w jakieś jaśniejsze miejsce. Mam nadzieję że wykiełkuje i wyrośnie tak piękny jak ten który kupiłam. I tak czekamy ( z opisu ) 12 tygodni. Jupiii


Jestem bardzo ciekawa czy wyrośnie.

Pozdrawiam serdecznie Kendzi


niedziela, 21 grudnia 2014

Niedzielny spacer po Garden Center


Witam Was w ten piękny ( teraz już ) chłodny wieczór. Z powodu małego opóźnienia, post załączam dopiero teraz. Mam nadzieję że  wybaczycie mi spoźnienie.

Jak co niedzielę wybraliśmy się z rodzinką na mały spacer, a  zawsze zaczyna się on od zjedzenia chrupiącego  churros i wypicia gorącej czekolady ( pomimpo tego że jest 25'C, byo w ciągu dnia ).
W miasteczku o wdzięcznej nazwie La Lajita, w którym znajduje się Park Zoologiczny Oasis Park. Właśnie na terenie tego parku  organizowany jest targ z ręcznie robionymi rzeczami, z warzywami eco uprawianych w domowych zakątkach  i innymi rzeczami.


Tutaj mamy okazję zobaczyć dzieło jednego z artystów 


Churro z gorącą czekoladą

Po wypitej czekoladzie i skosztowaniu churro, wybraliśmy się do sklepu ogrodniczego. Uwielniam tam zaglądać. Te kolory, te zapachy kwiatów. Normanlnie rewelacja. 

GARDEN CETER FUERTEVENTURA

To 30.000 metrów kwadratowych z 1500 rodzajami gatunków roślin.
Zapraszam do małej przechadzki.


Wchodząc do środka odrazu znajdujemy się w strefie z dodatkami do ogrodu, domu czy działeczki.



Szał świątecznych dekoracji dotardł także i tutaj. I  muszę stwierdzić że są one naprawdę piękne. Idąc dalej nie wiedziałam na czym skupić uwagę dłużej niż 3 minuty :D Wszystko było kolorowe, ładnie udekorowane, a nawet popruszone sztucznym śniegiem.






Filmik z garden center możecie zobaczyć TUTAJ

Idąc dalej, przechodzimy do działu plantacyjnego z kwiatkami :) Jest tego od groma, porobiłam zdjęcia tylko kawałka części zadaszonej. Ponieważ kolejne strefy z kaktusami, palmami, drzewkami owocowymi i nie tylko ciągną się bardzo daleko :) 

I moja ulubiona część sklepu z kolorowymi kwiatami :) Uwielbiam kwiaty, im więcej kolorów tym lepiej. Niestety temperatura na wyspie nie pozwala na zasadzenie takich kwiatków jakich się chce. Ponieważ palą się w słońcu :( I niestety zmuszeni jesteśmy sadzić kwiaty odporne na słońce ( i nie są one kolorowe ). Dlatego tak dobrze mamy rozwinięte plantacje z aloesem :D



 Storczyki - do koloru do wyboru


  Kwiatki z rodziny aloesu udekorowane brokatem, poniżej hiacynty ( aj jak pachniały )



Fiołek alpejski i ... zapomniałam jak się nazwyają chyba Azalie





Niestety w tym tygodniu nie zaszlałam z kupnem kwiatów. Może to i dobrze, bo każda moja wzyta w tym sklepie kończy się kupnem 6-7 sadzonek. Mężu się denerwuje że nie ma gdzie ich sadzić. Dlatego w tym tygodniu skromnie - tylko bulwy różowych hiacyntów i bulwy białych  i czerwonych tulipanów. Niedługo będziemy zasadzać.

Mam nadzieję że podobał Wam się mój post.
Dajcie znać jakie Wy kwiaty lubicie.




Wychodząc z parku zrobiłam sobie selfie z wielbłądem :D

Pozdrawiam Serdecznie Kendzi